sobota, 14 grudnia 2013

Rozdział 4

MILA'S POV

Gdy tylko otworzyłam oczy, pożałowałam, że tyle wypiłam tej nocy. Moja głowa pulsowała z bólu. Przekręciłam się tak, aby jak najbardziej zakryć się kołdrą, ale po chwili poczułam jak ktoś siada koło mnie.
- Weź to. Poczujesz się lepiej.
To był głos mojej najlepszej przyjaciółki. Spojrzałam na nią.
Moni siedziała uśmiechnięta z kubkiem w ręku. Mam nadzieję, że była to gorąca, czarna herbata.
- Na stoliku nocnym masz aspirynę i wodę. Musisz się dobrze nawodnić, jeśli chcesz pozbyć się tego kaca.
Każdy, najmniejszy ruch, sprawiał, ze wszystko mnie cholernie bolało.
- Dzięki - wymamrotałam, próbując prosto usiąść na moim łóżku.
To był jeden z wielu powodów, dlaczego tak bardzo ją kochałam.  Znała mnie lepiej niż ktokolwiek inny.
- Która godzina? - połknęłam dwie białe tabletki i wzięłam łyka wody ze szklanki.
- Przedpołudnie. Mam zamiar przygotować obiad, możesz iść ze mną do kuchni i mi wszystko opowiedzieć.
Kiedy widziałam cię w klubie, byłaś jakaś humorzasta. Coś nie tak? - brunetka zapytala, podając mi kubek angielskiej herbaty.
To najlepsza rzecz, aby się obudzić.
Przypomniałam sobie wczorajszą noc i to, dlaczego byłam taka markotna.
To wszystko wina Zayna i jego wielkiego, egoistycznego ego.
Nie jestem częścią jego gry, która ma mu pomoć zapomnieć o Alex.
Niech się trzyma ode mnie jak najdalej.
Tak, był zabawny i miło spędziłam z nim czas, ale powinien się nauczyć, że nie jest centrum wszechświata.
Szczerze nienawidziłam ludzi, których ego było większe od Układu Słonecznego.
- Zayn jest dupkiem, to się stało. Starałam się być miła i dawać mu rady,a on potraktował mnie jak rzecz, którą może wykorzystać. Nie! Nie jestem tą rzeczą ! - zwróciłam się chyba zbyt głośno.
Moni zmarszczyła brwi i patrzyła na mnie przez kilka sekund.
- A dlaczego tak miałoby być ?
- Jest po uszy zakochany w Alex, ja po prostu powiedziałam, że ma o niej zapomnieć, a on po prostu założył, że to ja chcę mu w tym pomóc.Ja? Nie obchodzi mnie to, że jest sławny lub to, że jest najbardziej pożądanym człowiekiem na Ziemii, nie jestem zabawką. - mówiłam trzymając kubek blisko siebie, a następnie wzięłam łyk herbaty.
- Sławny? Czekaj, czy ja czegoś nie wiem? - Moni naprawdę wyglądała na zmieszaną, a ja pozwoliłam sobie na zachichotanie.
- Tak, jest z tego  zespołu, który lubisz, One Direction. - wyjaśniłam bezceremonialnie.
- Mogę stanąć w jego obronie. Nie obchodzi mnie co zrobił. Jest gorący ! - zaśmiałam się i znienawidziłam moją przyjaciółkę, bo przez nią śmiałam się, gdy miałam kaca. Au !
- Zgadzam się z tym. Jest gorący, ale nic niewarty.Jest kutasem.
Ona uśmiechnęła się złośliwie i poruszała brwiami.
- Jestem bardzo tolerancyjna, mogę sobie w stym poradzić.
- Przestań ! Sprawiasz, że się śmieję, a nie mogę tego robić ! Mam kaca ! - skarciłam ją, ale po chwili i tak zachichotałam.
Ona tylko się uśmiechnęła, a ja powoli pokręciłam głową, starając się uniknąć większego bólu.
Właśnie dlatego unikałam picia rumu, zawsze miałam przez niego najgorszego kaca. Nie wiem, dlaczego zdecydowałam się na niego w nocy. Znowu to wina Zayna.

***
Alex dzwoni. Mam jej powiedzieć, że jesteś bardzo zajęta, ponieważ robisz moje babeczki? - zapytała Moni, siedząc na "wysepce" w naszej kuchni.
Byłam skoncentrowana, bardzo skoncentrowana na tych babeczkach. Przy tym zawsze było dużo pracy, ale było warto.
- Powiedz jej, że zadzwonię do niej później.- odpowiedziałam, skupiając swoje oczy na mieszaniu składników.
Słyszałam jak bierze mój telefon, a po chwili jej miły i czysty głos.
- Telefon Mili, mówi jej niezwykła, niesamowita, najlepsza przyjaciółka. W czym mogę pomóc? - zaśmiałam się z jej głupiej gierki.
- Ona jest zajęta w tej chwili. Wykonuje teraz bardzo ważne zadanie, ale oddzwoni później, chyba że mam jej coś przekazać.
Głos Moni brzmiał, jakby uczestniczyła w tajnej misji.

Ciasto było gotowe, teraz muszę umieścić je w foremkach, jednocześnie słuchać Moni, która rozmawiała przez telefon razem z Alex.
- Oh, ona go uwielbia! Cały czas o nim mówi ! - zamarłam na te słowa.
Co ty robisz Moni ?!
Odwróciłam się i zobaczyłam ją z chytrym uśmieszkiem na twarzy. Po chwili wstała i spokojnie wyszła z kuchni.
- Móniren Davis. Co. Ty. Do. Cholery. Robisz ? - zapytałam, zbyt mocno zaciskając zęby na łyżce, którą trzymałam w ręce.
- To oczywiste, że zrobił na niej duże wrażenie. - gówno prawda !
Leżała bezwstydnie na kanapie.
- Oczywiście, że będzie tam za godzinę! Jak już mówiłam, teraz jest bardzo zajęta. - miałam ochotę ją udusić.
Nie wiedziałam, gdzie mam iść, ale nie zamierzam ponownie przebywać z Zaynem w jednym pomieszczeniu !
Chyba skoczę z okna.
- Możemy się założyć ! - dodała, chichocząc z tym okropnym, amerykańskim akcentem.
- Ty też, kochana. I nie martw się, ona przyjdzie.
Mogę zgadywać, że odłożyła słuchawkę, ponieważ po chwili ponownie pojawiła się wkuchni, trzymając w ręku telefon, a na twarzy miała ten cholerny zadowolony uśmieszek.
- Co zrobiłaś, Moni? - zapytałam, wciąż trzymając łyżkę, byłam gotowa do ataku.
Zupełnie zapomniałam o cieście i posypce. Jeśli się zmarnuje, to będzie wina Moni.
- Och, nic. Po prostu zgodziłam się w twoim imieniu, aby pójść do domu Alex i cieszyc się miłym popołudniem. Oni robią grilla. Będą obserwowali grę, więc założyłam, że go kochasz. - odparła bezceremonialnie, wachlując się przy tym ręką.
- Zayn tam będzie, Moni. Chcesz mnie dziś zabić? - byłam naprawdę wkurzona, a gdy widziałam, że zachowuje się, jakby to nie było nic wielkiego, moja krew zaczęła wnet wrzeć.
- To powód, aby tam pójść. Nie możesz go nienawidzić ! Plus, to prawda, że mówiłaś o nim cały dzień. Pomyślałam, że to dobrze dla was zrobi, pogodzicie się i w ogóle. - spojrzała na mnie uważnie, przegryzając wargę.
Tak, może to prawda, że mówiłam o nim cały dzień, ale na pewno nie było to nic pozytywnego.
Ten chłopak nie był straszny, po prostu zbyt egocentryczny.
- Teraz skup się na babeczkach, potem zabieram cię do domu Alex, będziesz mogła pić, ale proszę unikaj rumu.
Odetchnęłam głęboko. Mogę to zrobić To nie może być takie trudne.
Przecież mogę siedzieć w jednym pomieszczeniu z Zaynem i go nie zabić, albo nawet porozmawiać.
To jest dość duży dom, będzie tam więcej ludzi, mogłabym z nimi normalnie porozmawiać i zapomnieć, że czarnowłosy chłopak również tam jest. Tak, mogę to zrobić, a może Moni ma rację i pogodzimy się.

Wróciłam do mojego zadania i udekorowałam ciastka posypką. Z jakiegoś powodu byłam coraz bardziej zdenerwowana u niespokojna.
Głupio się czuję, bo nie ma powodu, żeby się denerwować, to był po prostu grill z bardzo irytującym chłopakiem i reztą przyjaciół.
Alez należała do grona moich przyjaciół, myślę, że Niall też już należy do tej kategorii, naprawdę podoba mi się to,  jak traktuje Alez i sprawia, że jest szczęśliwa. Jest słodki i uroczy.

Gdy babeczki były gotowe, wybrałam kilka, bo zrobiłam ich tak dużo, że na pewno Moni będzie zadowolona, a ja wzięłam je dla reszty przyjaciół.
Moja przyjaciółka wzięła klucze od samochodu i zawiozła mnie do domu Alex.
Musiałysmy zadzwonić do niej, aby zapytać o adres, bo nigdy wcześniej tam nie byłam/ Podczas jazdy byłam jeszvze bardziej niespokojna i Moni zauważyła to.
- Daj spokój, zrelaksuj się, Mila. Będzie fajnie, nie skończysz w więzieniu. - zapewniała patrząc na mnie przez chwilkę.
- Nie jestem pewna. Ale myślę, że jak długo tam nie pobędziesz to wszyscy będą bezpieczni. - powiedziałam, lekko się uśmiechając.
- Dzięki . - odpowiedziała szczerze.
Tak, obie wiedziałyśmy, że gdy się wkurzy potrafi być agresywna.
Wiedziałam, że gdybym powiedziała jej, że Zayn zrobił mi coś złego, na pewno urządziłaby małą walkę z nim w moim imieniu.
- Ale poważnie, spróbuj go polubić.Nie może być taki zły.
- Będziesz mogła wyrazić swoją opinię, kiedy go spotkasz. Do tego czasu, możesz wierzyć mi na słowo. On jest straszny.
- Zawsze przesadzasz !
- Nie, tym razem mówię serio. On jest okropny ! Zobaczysz ! -
W końcu dostałyśmy się do domu Alex. Zapukałam do jej drzwi, a po chwili otworzyła mi przepiękna, czarnowłosa dziewczyna.
Miała niesamowite niebieskie oczy.
- Cześć, ty musisz być Mila, przyjaciółka Alex. Jestem Belle. - przedstawiła się, a Moni i ja uśmiechnęłyśmy się.
- Tak, jestem Mila, a to moja przyjaciółka Moni. Miło cię poznać. - powiedziałam moim najładniejszym głosem.
- Zostajesz też? - spytała i wydawało się, że jest zadowolona z obecności mojej przyjaciółki.
- Och, nie mogę. Muszę pisać esej, ale dzięki za propozycję. - Moni uśmiechnęła się perfekcyjnym uśmiechem.
- Chociaż chciałabym spotkać tą słynną Alex, Mila wiele o niej mówi.
- Alex tak samo ! Nie rozumiem dlaczego się nie spotkałyście przedtem. - spodobała mi się Mila, była miła i szczera.
- Proszę, wejdźcie.
Belle zaprowadziła nas do domu. Nie był duży, ale nie był też mały.
Wygodny, skromny, z odpowiednią ilością mebli i dekoracji, bardzo kobiecy, chociaż było widać rękę Alex, chociażby w przypadku plakatu Kapitana Ameryki na ścianie przy schodach.
Weszłyśmy do salonu, gdzie siedziało sześć chłopaków i odpoczywali. Były też trzy inne dziewczyny.
Kiedy Alex mnie zobaczyła, wstała i przyszła się przywitać.
Zauważyłam, że od czasu, kiedy spotykała się z Niallem, zaczęła być bardziej uczuciowa.
- Dzięki za przyjście, Mila ! - powiedziała do mnie, a chłopak z czarnymi włosami odwrócił się i jego oczy spotkały moje.
- Nie miałam wyjścia. Moni wszystko zaplanowała. - powiedziałam, a Alex tylko się roześmiała i uścisnęła dłoń Moni.
- Mnóstwo o tobie słyszałam. Pozwól, że przedstawię cię reszcie.Podeszliśmy do innych i Alex zaczęła pojedynczo wskazywać na każdego.
- Ten przystojniak to Niall, mój chłopak. To Zayn, ale to już wiesz Mila. - obaj chłopcy skinęli głową i uśmiechnęli się, ale oczy Zayna cały czas były wpatrzone we mnie, co zaczynało mnie trochę denerwować.
- tutaj jest Dan, chłopak Belle. Ten to Louis i jego dziewczyna Eleanor, ale jest również w związku z Harrym, pokręcone to. Poligamia jest dozwolona w dzisiejszych czasach, wiesz? - zaśmiałyśmy się razem z Moni.
- A tu jest Liam i Danielle. Phebs wyszła, ale niedługo ją zobaczycie.
Przywitałyśmy się i zobaczyłam, że Moni uśmiecha się jak głupia.
Tak, lubiła One Direcion.
Czułam się dziwnie, niewiedząc co robić dalej.Alez traktuje ich normalnie, jakby nie byli supergwiazdami, jakimi rzeczywiście są.
Wydawali się być mili i wszyscy byli niesamowicie przystojni. Nie fair.
- Głupi esej - Moni szepnęła mi do ucha, a ja zaśmiałam się , dobrze wiedząc, że wolałaby pozostać tutaj z nami.
- Jak się masz? - zapytał mnie Zayn, a ja cała się spięłam.
Chciałam go ignorować, udawać, że go tam nie było, ale nie chciałam wypaść na niegrzeczną przed wszystkimi tymi osobami.
- Mam jeszcze małego kaca, ale nic mi nie jest. Dziękuję. - odpowiedziałam chłodno i poczułam na mnie spojrzenie mojej przyjaciółki.

Zayn nie próbował pytać o nic innego, rozumiejąc, że nadal byłam wściekła na niego i nie chciałam rozmawiać z nim ani chwili.
Moni była z nami, porozmawiałyśmy trochę, ale zaraz musiała iść, ale oczywiście przed wyjściem musiała zrobić coś, aby mnie zawstydzić.
- Nie jest taki zły. Zawsze przesadzasz, ale wciąż cię kocham. - przytuliła mnie, a ja stałam z szeroko otwartymi oczami.
- Cześć wszystkim! Miło była was poznać. Teraz pójdę do domu pisać ten cholerny esej. Muszę dostać szóstkę.  powiedziała i wyszła.
Większość osób śmiała się, ale ja byłam śmiertelnie poważna tak samo jak Zayn.
- Kto nie jest taki zły? - zapytał mnie i nagle wszystkie oczy były zwrócone na mnie.
Szlag, Moni.

__________________________________________

Nie tłumaczyłam przez kilka tygodni z powodu BRAKU KOMENTARZY.
Mam nadzieję, że niedługo pojawi się ich chociaż troszeczkę. Przepraszam za wszystkie literówki.
Hania x


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz