sobota, 14 grudnia 2013

Rozdział 4

MILA'S POV

Gdy tylko otworzyłam oczy, pożałowałam, że tyle wypiłam tej nocy. Moja głowa pulsowała z bólu. Przekręciłam się tak, aby jak najbardziej zakryć się kołdrą, ale po chwili poczułam jak ktoś siada koło mnie.
- Weź to. Poczujesz się lepiej.
To był głos mojej najlepszej przyjaciółki. Spojrzałam na nią.
Moni siedziała uśmiechnięta z kubkiem w ręku. Mam nadzieję, że była to gorąca, czarna herbata.
- Na stoliku nocnym masz aspirynę i wodę. Musisz się dobrze nawodnić, jeśli chcesz pozbyć się tego kaca.
Każdy, najmniejszy ruch, sprawiał, ze wszystko mnie cholernie bolało.
- Dzięki - wymamrotałam, próbując prosto usiąść na moim łóżku.
To był jeden z wielu powodów, dlaczego tak bardzo ją kochałam.  Znała mnie lepiej niż ktokolwiek inny.
- Która godzina? - połknęłam dwie białe tabletki i wzięłam łyka wody ze szklanki.
- Przedpołudnie. Mam zamiar przygotować obiad, możesz iść ze mną do kuchni i mi wszystko opowiedzieć.
Kiedy widziałam cię w klubie, byłaś jakaś humorzasta. Coś nie tak? - brunetka zapytala, podając mi kubek angielskiej herbaty.
To najlepsza rzecz, aby się obudzić.
Przypomniałam sobie wczorajszą noc i to, dlaczego byłam taka markotna.
To wszystko wina Zayna i jego wielkiego, egoistycznego ego.
Nie jestem częścią jego gry, która ma mu pomoć zapomnieć o Alex.
Niech się trzyma ode mnie jak najdalej.
Tak, był zabawny i miło spędziłam z nim czas, ale powinien się nauczyć, że nie jest centrum wszechświata.
Szczerze nienawidziłam ludzi, których ego było większe od Układu Słonecznego.
- Zayn jest dupkiem, to się stało. Starałam się być miła i dawać mu rady,a on potraktował mnie jak rzecz, którą może wykorzystać. Nie! Nie jestem tą rzeczą ! - zwróciłam się chyba zbyt głośno.
Moni zmarszczyła brwi i patrzyła na mnie przez kilka sekund.
- A dlaczego tak miałoby być ?
- Jest po uszy zakochany w Alex, ja po prostu powiedziałam, że ma o niej zapomnieć, a on po prostu założył, że to ja chcę mu w tym pomóc.Ja? Nie obchodzi mnie to, że jest sławny lub to, że jest najbardziej pożądanym człowiekiem na Ziemii, nie jestem zabawką. - mówiłam trzymając kubek blisko siebie, a następnie wzięłam łyk herbaty.
- Sławny? Czekaj, czy ja czegoś nie wiem? - Moni naprawdę wyglądała na zmieszaną, a ja pozwoliłam sobie na zachichotanie.
- Tak, jest z tego  zespołu, który lubisz, One Direction. - wyjaśniłam bezceremonialnie.
- Mogę stanąć w jego obronie. Nie obchodzi mnie co zrobił. Jest gorący ! - zaśmiałam się i znienawidziłam moją przyjaciółkę, bo przez nią śmiałam się, gdy miałam kaca. Au !
- Zgadzam się z tym. Jest gorący, ale nic niewarty.Jest kutasem.
Ona uśmiechnęła się złośliwie i poruszała brwiami.
- Jestem bardzo tolerancyjna, mogę sobie w stym poradzić.
- Przestań ! Sprawiasz, że się śmieję, a nie mogę tego robić ! Mam kaca ! - skarciłam ją, ale po chwili i tak zachichotałam.
Ona tylko się uśmiechnęła, a ja powoli pokręciłam głową, starając się uniknąć większego bólu.
Właśnie dlatego unikałam picia rumu, zawsze miałam przez niego najgorszego kaca. Nie wiem, dlaczego zdecydowałam się na niego w nocy. Znowu to wina Zayna.

***
Alex dzwoni. Mam jej powiedzieć, że jesteś bardzo zajęta, ponieważ robisz moje babeczki? - zapytała Moni, siedząc na "wysepce" w naszej kuchni.
Byłam skoncentrowana, bardzo skoncentrowana na tych babeczkach. Przy tym zawsze było dużo pracy, ale było warto.
- Powiedz jej, że zadzwonię do niej później.- odpowiedziałam, skupiając swoje oczy na mieszaniu składników.
Słyszałam jak bierze mój telefon, a po chwili jej miły i czysty głos.
- Telefon Mili, mówi jej niezwykła, niesamowita, najlepsza przyjaciółka. W czym mogę pomóc? - zaśmiałam się z jej głupiej gierki.
- Ona jest zajęta w tej chwili. Wykonuje teraz bardzo ważne zadanie, ale oddzwoni później, chyba że mam jej coś przekazać.
Głos Moni brzmiał, jakby uczestniczyła w tajnej misji.

Ciasto było gotowe, teraz muszę umieścić je w foremkach, jednocześnie słuchać Moni, która rozmawiała przez telefon razem z Alex.
- Oh, ona go uwielbia! Cały czas o nim mówi ! - zamarłam na te słowa.
Co ty robisz Moni ?!
Odwróciłam się i zobaczyłam ją z chytrym uśmieszkiem na twarzy. Po chwili wstała i spokojnie wyszła z kuchni.
- Móniren Davis. Co. Ty. Do. Cholery. Robisz ? - zapytałam, zbyt mocno zaciskając zęby na łyżce, którą trzymałam w ręce.
- To oczywiste, że zrobił na niej duże wrażenie. - gówno prawda !
Leżała bezwstydnie na kanapie.
- Oczywiście, że będzie tam za godzinę! Jak już mówiłam, teraz jest bardzo zajęta. - miałam ochotę ją udusić.
Nie wiedziałam, gdzie mam iść, ale nie zamierzam ponownie przebywać z Zaynem w jednym pomieszczeniu !
Chyba skoczę z okna.
- Możemy się założyć ! - dodała, chichocząc z tym okropnym, amerykańskim akcentem.
- Ty też, kochana. I nie martw się, ona przyjdzie.
Mogę zgadywać, że odłożyła słuchawkę, ponieważ po chwili ponownie pojawiła się wkuchni, trzymając w ręku telefon, a na twarzy miała ten cholerny zadowolony uśmieszek.
- Co zrobiłaś, Moni? - zapytałam, wciąż trzymając łyżkę, byłam gotowa do ataku.
Zupełnie zapomniałam o cieście i posypce. Jeśli się zmarnuje, to będzie wina Moni.
- Och, nic. Po prostu zgodziłam się w twoim imieniu, aby pójść do domu Alex i cieszyc się miłym popołudniem. Oni robią grilla. Będą obserwowali grę, więc założyłam, że go kochasz. - odparła bezceremonialnie, wachlując się przy tym ręką.
- Zayn tam będzie, Moni. Chcesz mnie dziś zabić? - byłam naprawdę wkurzona, a gdy widziałam, że zachowuje się, jakby to nie było nic wielkiego, moja krew zaczęła wnet wrzeć.
- To powód, aby tam pójść. Nie możesz go nienawidzić ! Plus, to prawda, że mówiłaś o nim cały dzień. Pomyślałam, że to dobrze dla was zrobi, pogodzicie się i w ogóle. - spojrzała na mnie uważnie, przegryzając wargę.
Tak, może to prawda, że mówiłam o nim cały dzień, ale na pewno nie było to nic pozytywnego.
Ten chłopak nie był straszny, po prostu zbyt egocentryczny.
- Teraz skup się na babeczkach, potem zabieram cię do domu Alex, będziesz mogła pić, ale proszę unikaj rumu.
Odetchnęłam głęboko. Mogę to zrobić To nie może być takie trudne.
Przecież mogę siedzieć w jednym pomieszczeniu z Zaynem i go nie zabić, albo nawet porozmawiać.
To jest dość duży dom, będzie tam więcej ludzi, mogłabym z nimi normalnie porozmawiać i zapomnieć, że czarnowłosy chłopak również tam jest. Tak, mogę to zrobić, a może Moni ma rację i pogodzimy się.

Wróciłam do mojego zadania i udekorowałam ciastka posypką. Z jakiegoś powodu byłam coraz bardziej zdenerwowana u niespokojna.
Głupio się czuję, bo nie ma powodu, żeby się denerwować, to był po prostu grill z bardzo irytującym chłopakiem i reztą przyjaciół.
Alez należała do grona moich przyjaciół, myślę, że Niall też już należy do tej kategorii, naprawdę podoba mi się to,  jak traktuje Alez i sprawia, że jest szczęśliwa. Jest słodki i uroczy.

Gdy babeczki były gotowe, wybrałam kilka, bo zrobiłam ich tak dużo, że na pewno Moni będzie zadowolona, a ja wzięłam je dla reszty przyjaciół.
Moja przyjaciółka wzięła klucze od samochodu i zawiozła mnie do domu Alex.
Musiałysmy zadzwonić do niej, aby zapytać o adres, bo nigdy wcześniej tam nie byłam/ Podczas jazdy byłam jeszvze bardziej niespokojna i Moni zauważyła to.
- Daj spokój, zrelaksuj się, Mila. Będzie fajnie, nie skończysz w więzieniu. - zapewniała patrząc na mnie przez chwilkę.
- Nie jestem pewna. Ale myślę, że jak długo tam nie pobędziesz to wszyscy będą bezpieczni. - powiedziałam, lekko się uśmiechając.
- Dzięki . - odpowiedziała szczerze.
Tak, obie wiedziałyśmy, że gdy się wkurzy potrafi być agresywna.
Wiedziałam, że gdybym powiedziała jej, że Zayn zrobił mi coś złego, na pewno urządziłaby małą walkę z nim w moim imieniu.
- Ale poważnie, spróbuj go polubić.Nie może być taki zły.
- Będziesz mogła wyrazić swoją opinię, kiedy go spotkasz. Do tego czasu, możesz wierzyć mi na słowo. On jest straszny.
- Zawsze przesadzasz !
- Nie, tym razem mówię serio. On jest okropny ! Zobaczysz ! -
W końcu dostałyśmy się do domu Alex. Zapukałam do jej drzwi, a po chwili otworzyła mi przepiękna, czarnowłosa dziewczyna.
Miała niesamowite niebieskie oczy.
- Cześć, ty musisz być Mila, przyjaciółka Alex. Jestem Belle. - przedstawiła się, a Moni i ja uśmiechnęłyśmy się.
- Tak, jestem Mila, a to moja przyjaciółka Moni. Miło cię poznać. - powiedziałam moim najładniejszym głosem.
- Zostajesz też? - spytała i wydawało się, że jest zadowolona z obecności mojej przyjaciółki.
- Och, nie mogę. Muszę pisać esej, ale dzięki za propozycję. - Moni uśmiechnęła się perfekcyjnym uśmiechem.
- Chociaż chciałabym spotkać tą słynną Alex, Mila wiele o niej mówi.
- Alex tak samo ! Nie rozumiem dlaczego się nie spotkałyście przedtem. - spodobała mi się Mila, była miła i szczera.
- Proszę, wejdźcie.
Belle zaprowadziła nas do domu. Nie był duży, ale nie był też mały.
Wygodny, skromny, z odpowiednią ilością mebli i dekoracji, bardzo kobiecy, chociaż było widać rękę Alex, chociażby w przypadku plakatu Kapitana Ameryki na ścianie przy schodach.
Weszłyśmy do salonu, gdzie siedziało sześć chłopaków i odpoczywali. Były też trzy inne dziewczyny.
Kiedy Alex mnie zobaczyła, wstała i przyszła się przywitać.
Zauważyłam, że od czasu, kiedy spotykała się z Niallem, zaczęła być bardziej uczuciowa.
- Dzięki za przyjście, Mila ! - powiedziała do mnie, a chłopak z czarnymi włosami odwrócił się i jego oczy spotkały moje.
- Nie miałam wyjścia. Moni wszystko zaplanowała. - powiedziałam, a Alex tylko się roześmiała i uścisnęła dłoń Moni.
- Mnóstwo o tobie słyszałam. Pozwól, że przedstawię cię reszcie.Podeszliśmy do innych i Alex zaczęła pojedynczo wskazywać na każdego.
- Ten przystojniak to Niall, mój chłopak. To Zayn, ale to już wiesz Mila. - obaj chłopcy skinęli głową i uśmiechnęli się, ale oczy Zayna cały czas były wpatrzone we mnie, co zaczynało mnie trochę denerwować.
- tutaj jest Dan, chłopak Belle. Ten to Louis i jego dziewczyna Eleanor, ale jest również w związku z Harrym, pokręcone to. Poligamia jest dozwolona w dzisiejszych czasach, wiesz? - zaśmiałyśmy się razem z Moni.
- A tu jest Liam i Danielle. Phebs wyszła, ale niedługo ją zobaczycie.
Przywitałyśmy się i zobaczyłam, że Moni uśmiecha się jak głupia.
Tak, lubiła One Direcion.
Czułam się dziwnie, niewiedząc co robić dalej.Alez traktuje ich normalnie, jakby nie byli supergwiazdami, jakimi rzeczywiście są.
Wydawali się być mili i wszyscy byli niesamowicie przystojni. Nie fair.
- Głupi esej - Moni szepnęła mi do ucha, a ja zaśmiałam się , dobrze wiedząc, że wolałaby pozostać tutaj z nami.
- Jak się masz? - zapytał mnie Zayn, a ja cała się spięłam.
Chciałam go ignorować, udawać, że go tam nie było, ale nie chciałam wypaść na niegrzeczną przed wszystkimi tymi osobami.
- Mam jeszcze małego kaca, ale nic mi nie jest. Dziękuję. - odpowiedziałam chłodno i poczułam na mnie spojrzenie mojej przyjaciółki.

Zayn nie próbował pytać o nic innego, rozumiejąc, że nadal byłam wściekła na niego i nie chciałam rozmawiać z nim ani chwili.
Moni była z nami, porozmawiałyśmy trochę, ale zaraz musiała iść, ale oczywiście przed wyjściem musiała zrobić coś, aby mnie zawstydzić.
- Nie jest taki zły. Zawsze przesadzasz, ale wciąż cię kocham. - przytuliła mnie, a ja stałam z szeroko otwartymi oczami.
- Cześć wszystkim! Miło była was poznać. Teraz pójdę do domu pisać ten cholerny esej. Muszę dostać szóstkę.  powiedziała i wyszła.
Większość osób śmiała się, ale ja byłam śmiertelnie poważna tak samo jak Zayn.
- Kto nie jest taki zły? - zapytał mnie i nagle wszystkie oczy były zwrócone na mnie.
Szlag, Moni.

__________________________________________

Nie tłumaczyłam przez kilka tygodni z powodu BRAKU KOMENTARZY.
Mam nadzieję, że niedługo pojawi się ich chociaż troszeczkę. Przepraszam za wszystkie literówki.
Hania x


środa, 4 grudnia 2013

Rozdział 3

ZAYN'S POV

Wyjąłem lusterko i natychmiast spojrzałem na moją twarz. Nie było w niej nic złego ! Miała problem, bo moja twarz wyglądała tak jak zwykle. Włożyłem lusterko z powrotem do kieszeni i odwróciłem się w jej stronę. Była na parkiecie i flirtowała z jakimś przypadkowym kolesiem, podczas gdy ja siedziałem sam przy barze i patrzyłem jak inni się bawią. Moje oczy spojrzała na Alex i zobaczyłem ją z Niallem, tanczyli blisko siebie, śmiejąc się i patrząc sobie w oczy, jakby nie było nikogo innego na świecie. To boli, tak bardzo boli, bo wiem, że ona nigdy nie będzie tak wyglądać ze mną. Chciałem ją.
Westchnąłem i odwróciłem wzrok, a moje oczy spotkały się z oczami Mili. Czułem się, jakby ktoś uderzył mnie w twarz, gdy zobaczyłem, że ona wie o tym, co czułem do Alex i chyba czuła żal do mnie.
Chciałem wrócić do mojego mieszkania i zapomnieć o tym wszystkim na chwilę. Nie chcę myśleć o Alex  i zdecydowanie nie chcę, spojrzeć Mili w oczy. Mila miała silną osobowość, to było oczywiste, nie pozwalała ludziom pomiatać sobą. To przypominało mi trochę Alex.
Czułem się źle, wiedząc, że zachowałem się jak ciota, a przecież Mila próbowała być miła, przynajmniej na początku. Ale ja naprawdę nie jestem w nastroju do zakochiwania się. Prawdopodobnie, jeśli Alex nie umówiłaby nas, a my spotkalibyśmy się jak dwóch normalnych ludzi, wszystko inaczej by się potoczyło.
- Zayn, nie jesteś zabawny! - usłyszałem głos, który mnie przestraszył, bo nie sądziłem, że ktoś do mnie podejdzie. Odwróciłem się i zobaczyłem Alex i Nialla patrzących na mnie z wyrzutem .
- Idźcie tańczyć, a nie stoicie tutaj - odpowiedziałem.
- Hej kolego , ogarnij się ! - Niall przerwał mi.
Wiedziałem, że był wściekły z powodu mojej reakcji. Tak, wiedziałem, że zachowuję się jak prawdziwy dupek, ale naprawdę nie jestem w nastroju na imprezę, a już zdecydowanie na randkę w ciemno.
- Sorry - mruknąłem i Alex uśmiechnęła się.
Wiedziałem, że rozumie dlaczego tak się zachowuję. Zawsze umiała mnie zrozumieć, byliśmy dobrymi przyjaciółmi, ale nic więcej.
- No dalej, Zayn. Przyjechała tu dla ciebie. No popatrz na nią ! Musi się bawić z innym facetem. Jakiś facet lepszy od ciebie, Malik ? Jak to możliwe! Jestem tobą rozczarowana . - Alex zaczęła dramatyzować, a ja uśmiechnąłem się do niej.
Zawsze kiedy tak robiła, przypominał mi się Louis i jego dziecinne zachowanie.
- Idź z nią porozmawiać !
- Nie. Ona mnie nie lubi, a ja chcę iść do domu - wiedziałem, że zabrzmiałem jak 5-letni chłopiec, ale mnie to nie obchodziło.
- Skąd to wiesz? Ledwo z nią porozmawiałeś. - uderzyła mnie w ramię.
- Przestań być taką cipą i zachowuj się jak mężczyzna. Idź z nią porozmawiać i baw się dobrze. To jest rozkaz, Malik. - spojrzała na mnie ze śmiertelną powagą.
Zaśmiałem się, kiedy uświadomiłem sobie, że muszę być posłuszny, bo jeśli nie, ona mnie zabije !
- Dobra. Czasami jesteś bardzo irytująca - mruknąłem, a ona uśmiechnęła się z dumą.
- Robię co w mojej mocy. Teraz idź i baw się dobrze odbij dziewczynę z rąk tego faceta. - Alex zachęcała mnie.
- Wciąż w ciebie wierzę, Zayn - dodała, a ja wybuchłem śmiechem.
Ta dziewczyna jest szalona. Spojrzałem na nią przez ramię i zobaczyłem jak śmieje się razem z Niallem. Mój dobry humor zniknął, gdy tylko ich zobaczyłem. Było tak zawsze, jeśli tylko w jakiś sposób się dotykali. Byłem strasznie zazdrosny.
Odwróciłem się ponownie, koncentrując się na Mili, która cały czas była z jakimś obcym facetem. Wziąłem głęboki oddech i ruszyłem w jej stronę.
Kiedy stanąłem obok niej, Mila spojrzała na mnie, a jej uśmiech zniknął.Tak, wiedziałem, że mnie nie lubi. Nie widzę jej, zachowywałem się jak chuj.
- Przepraszam - powiedziałem do niej, a ona po prostu uniosła breq.
Chłopak obok niej patrzył na nas nieco zdezorientowany.
- Wcześniej nie byłem miły. - dodałem.
- No co ty nie powiesz. - zauważyła, a uśmiech wrócił na jej twarz.
Lubiłem jej sarkazm.
- A teraz na pewno jesteś tu z własnej woli, bez żadnych wykładów Alex, prawda? - uśmiechnąłem się, ale poczułem jak się rumienię.
- Pomogła mi zrozumieć jakim byłem palantem.
- Znowu, co ty nie powiesz ? - nawet chłopak obok niej zaczął się śmiać, a moje policzki aż zaczęły mnie piec.
Czułem się nieśmiało, podobnie jak przed powstaniem zespołu.
- Możemy zacząć od nowa ? - zapytałem, czując się niezbyt komfortowo w tej sytuacji. - Chyba nie byłem aż taki zły.
- Nie, po prostu byłeś niegrzeczny i nie chciałeś dać mi szansy. - gdy to powiedziała poczułem się naprawdę strasznie.
- Ale dam ci drugą szansę i wiem dlaczego tak się zachowywałeś. - byłem pewny, że właśnie zerknęła na Alex i Nialla.
Tak, wiedziała dlaczego tu jestem i jaki był plan Alex.
Mila spojrzała na faceta obok niej i chyba zrozumiał, że nie był już potrzebny, więc tylko skinął głową, wzruszył ramionami i odszedł.
- Cześć nieznajomy, jestem Camila Green, ale prawie nikt mnie tak nie nazywa. Wystarczy Mila - przedstawiła się i wystawiła rękę.
Zaśmiałem się, bo powiedziała to takim niewinnym i słodkim głosem.
- Miło cię poznać, jestem Zayn Malik - uścisnąłem jej rękę.
- Oh, kojarzę to nazwisko. Czy ty nie jesteś tym bad-boyem z One Direction ? - nie mogłem przestać się uśmiechać, gdy słyszałem te jej fałszywe odpowiedzi.
- Tak , jestem Zayn z One Direction. Chcesz autograf? - zapytałem bezczelnie, a ona zachichotała.
- Jasne, mogę go później sprzedać . - wzruszyła ramionami.
Byłem z nią i nawet nie było tak źle. Ona dużo się ze mnie naśmiewała, to było niesamowite, że potrafiła mi dogryźć za każdym razem, kiedy coś powiedziałem.
Pod koniec nocy śmialiśmy się ze wszystkiego. Ludzie patrzyli na nas jak na parę debili, ale my świetnie się bawiliśmy i nawet nie przeszkadzało mi mizianie się Alex i Nialla.
- Mila jesteś pijana ! I jeszcze Mojito ? Będziesz tego żałowała jutro rano - powiedziała Alex, opierając się o mnie.
- Moni po mnie przyjedzie. Mam do niej zadzwonić. Gdzie jest mój telefon ? - zaczęła sprawdzać kieszenie . - Kurwa, dlaczego ja zawsze muszę zgubić to cholerstwo?
Popatrzyłem na nią i zacząłem się śmiać.
- Nie waż się ze mnie śmiać ! To poważna sprawa ! Muszę znaleźć mój telefon albo będę tutaj tkwić !
- Znasz jej numer ? Mogę pożyczyć ci mój telefon - zaoferowała Alex.
Jako jedyna była trzeźwa. Niall nie był lepszy od Mili, z resztą ja też.
- Oczywiście, pamiętam też wszystko, czego nauczyłam się w zeszłym roku. - powiedziała, a Alex zaśmiała się.
- Myślisz, że kim ja jestem? I do tego nie mogę myśleć, mam za dużo alkoholu we krwi. Wiem ! Zadzwoń do mnie, to może go usłyszymy.
Wciąż się śmiejąc, Alex sięgnęła po swój telefon i wykręciła numer do Mili.
Dziewczyna miała tak poważną minę, była tak skoncentrowana, że nie mogłem się powstrzymać i klasnąłem jej przed twarzą. Zerwała się jak kot w kreskówkach, a ja wybuchnąłem śmiechem.
- Ty chuju ! Nie możesz mi tego zrobić ! - krzyczała, ale ledwo ją słyszałem, bo cały czas się śmiałem.
- Oh, mój telefon ! Jej ! - dodała, zapjąc wargęominając o mnie i o tym co zrobiłem, bo okazało się, że siedziała na swoim telefonie.
Niall prawie pękł ze śmiechu z Mili, nawet Alex była rozbawiona. Nie wiem , dlaczego byłem przeciwny temu pomysłowi na początku. Bardzo fajnie się bawiłem i mimo moich uczuć do Alex, cieszyłem się.
- Moniiiii - powiedziała Mila, trzymając telefon komórkowy przy uchu i przedłużając ostatnią samogłoskę.
- Tak, wiem, ale to nienormalne nie pić na imprezie. - przerwała, słuchając co ma do powiedzenia jej przyjaciółka.
- Dlatego potrzebuję cię ! Proszę, bardzo proszę, możesz po mnie przyjechać ? Upiekę ci babeczki. - odczekała dwie sekundy  - Yay! Kocham cię ! - odłożyła słuchawkę i spojrzała na nas z wielkim uśmiechem.
Miała bardzo miły uśmiech, był ciepły, słodki i bardzo przyjazny, sprawiał, że ty również się uśmiechałeś. Lubiłem jej uśmiech.
- Przyjedzie po mnie. - powiedziała do nas, śmiesznie przegryzając wargę.
Tak więc, czekaliśmy na jej przyjaciółkę. Po następnych drinkach było jeszcze więcej śmiechu. Mila dostała SMS'a i dość długo go czytała, bo szturchałem jej rękę.
- Przestań ! Moni mówi, że jest na zewnątrz i, że tu nie wejdzie. W takim razie ja wychodzę. - wstała i po chwili zachwiała się , jakby miała upaść, więc szybko chwyciłem ją za łokieć.
- W porządku. Fajnie się bawiłam, dziękuję wam wszystkim.
- Zayn, wyjdź z nią z klubu - poleciła mi Alex, a ja skinąłem głową.
Dwóm pijakom będzie lepiej niż jednemu, prawda?
- Poczekaj ! - zawołałem do niej, kiedy była już w drodze do wyjścia.
Mila zatrzymała się i spojrzała na mnie nieco zdezorientowana, ale w końcu wzruszyła tylko ramionami.
- Naprawdę miło spędziłem dziś czas. Przepraszam jeszcze raz za to, jak zaczęła się nasza znajomość.
- Tak, to musi być trudne, kiedy dziewczyna, która ci się podoba jest z twoim najlepszym przyjacielem - zauważyła a ja spiąłem się. - Ale tak poważnie, to powinieneś zapomnieć o niej.
- Nic o tym nie wiesz ! - coś we mnie pękło.
Tylko się z nią spotkałem, nie miała prawa o tym mówić.
- I nie muszę.Widzę jak na nią patrzysz i jak patrzysz na Nialla. Jedynym, który tutaj ucierpi to ty.
- Mam zapomnieć dzięki komu? Dzięki tobie ? - nie wiem czemu to powiedziałem, ale nie mogłem się powstrzymać.
- Nie ! Nie chcę brać udziału w tej cholernej, głupiej grze. To twój problem, nie mój,więc spierdalaj i zostaw mnie w spokoju. Okej ? - rzuciła, ja widziałem gniew i ból  w jej oczach.
Zastanawiałem się, czy ona naprawdę wie o planie Alex.
- Musiałeś zepsuć tą noc, prawda? Gwiazdunia... zawsze myśli, że wszystko obraca się wokół niej. Fuj !
Nie powiedziała nic więcej, ona po prostu odeszła zostawiając mnie nadal zdezorientowanego. W tym momencie zastanawiałem się nad wieloma rzeczami.